Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Mali wielcy artyści

A to moja bajka właśnie... - Oliwia Malcow, klasa 4a

Kociaczki wełniaczki      Dawno, dawno temu w małym domku niedaleko lasu żyły sobie trzy kociaczki wełniaczki. Nazywały się Gucio, Fruzio i Psotniś. Kociaczek Gucio dostał takie imię, ponieważ na futerku miał pręgi i wyglądał jak pszczółka, natomiast Fruzio, bo miał na główce coś, co przypominało irokeza. Kociaczek Psotniś dostał takie imię, bo ciągle coś psocił, na przykład rozbijał talerze albo tłukł jajka i bez przerwy bałaganił.      Pewnego dnia kociaczki wełniaczki wybrały się w podróż do krainy sera, zwaną Cheddarią. Wszystko w tej krainie było zbudowane i zrobione z sera. Kociaczki poszły zwiedzić wieżę Eiffla, później przejechały się kolejką górską. Miejscem, które im się najbardziej spodobało, był Happy Land z sera. W Happy Landzie poszły na trampolinę oraz do basenu, który zamiast piłek miał trójkątne kawałeczki sera. Na końcu poszły do labiryntu i bawiły się tam w chowanego. Gucio szukał Fruzia i Psotnisia. Wymyślił, że będzie mu łatwiej ...

A to moja bajka właśnie... - Laura Korościk, klasa 4a

Moja królowa Lili (przygoda kotów)      Ta historia zaczyna się w mieście Sława przy ulicy Lodowej, gdzie mieszka Laura. Gdy Laura przebywała w domu, ktoś podrzucił jej pięknego małego kotka pod drzwi. Gdy go zobaczyła, od razu go pokochała i dała mu na imię Lili. Po roku Lili urodziła długo oczekiwanego kotka, jednak po dwóch dniach zmarł. Było to bardzo smutne i Laura starała się ją pocieszać, jak tylko mogła. Nagle, po około pięciu miesiącach, Lili urodziła cztery małe kotki. Laura nazwała je: Hiki, Szara, Róża i Twiti i powiedziała: - Mam wnuczęta, wnuczęta! – Bo ich matkę traktowała jak swoją córkę. Laura pomagała Lili w ich wychowywaniu.      Pewnego dnia wszystkie kotki zniknęły z wyjątkiem Hikiego i Lili. Laura zastanawiała się, co się z nimi stało. Wszędzie chodziła i ich szukała i szukała – tak przez dwa tygodnie. Po tym czasie straciła nadzieję na ich ich odnalezienie. Zrezygnowana weszła na dach, na którym siedziała Lila i powiedziała: ...

A to moja bajka właśnie... - Kacper Jagiełło, klasa 4a

Braterskie przygody      Było sobie dwóch braci, nazywali ich Stworek i Potworek. Z natury byli bardzo ciekawi świata i dość odważni w swoich wyprawach. Jednak zupełnie nie spodziewali się tego, co przytrafi im się tym razem...      Ta historia wydarzyła się dawno temu, ale bracia pamiętają ją zapewne do dzisiaj. Było lato, lecz dzień był pochmurny. Potworek wpadł na pomysł, żeby dzisiaj pobawić się w jaskini, by ukryć się przed przewidywanym deszczem. Stworek chętnie się zgodził, zwłaszcza że jaskinia znajdowała się przy lesie, blisko domu, a mama prosiła, żeby się nie oddalali. Bracia przed wejściem do jaskini zebrali jeszcze pełne kieszonki jagód z krzaczków przy ścieżce prowadzącej w głąb lasu. Stworek i Potworek nigdy jeszcze nie byli w jaskini, dlatego, zaciekawieni, wszystko uważnie obserwowali. Nie usłyszeli nawet, że zaczął padać deszcz. Zorientowali się dopiero wtedy, kiedy poczuli, że mają mokre buty. Woda podlała jaskinię i odcięła i...

A to moja bajka właśnie... - Hanna Kaśków, klasa 4a

Mapa marzeń       Pewnego słonecznego dnia pewna dziewczynka pomyślała, że posprząta pewien zamknięty pokój. Poszła do tego pokoju i sprzątała, aż tu nagle znalazła zakurzoną mapę. Wzięła ją do ręki, ale nikomu jej nie pokazała.      Tydzień później jej mama znajduje mapę i woła: - Tosiu, co to za mapa!      Tosia zabiera mapę, zamyka oczy, po chwili otwiera je i znajduje się w świecie marzeń. Co pomyślała, to si ę pojawiło. W końcu szła przed siebie, aż skręciła w prawo, a tam coś było. Okazało się, że to wioska. Rozejrzała się i w końcu znalazła jakieś żółte stworki, które powiedziały: - Cześć, jesteś tu nowa i możesz się z nami pobawić.      Tosia powiedziała, że się zgadza. Po zabawie Tosia zasnęła. A jak się obudziła, już nie była w świecie marzeń ani nie znalazła żadnej mapy - to był tylko sen.

Druga szansa

Martyna Łabędź, klasa 4b Była raz sobie książka, która stała na sklepowej półce. Jedynym jej marzeniem było to, aby ktoś ją kupił. Wszystkie jej koleżanki dawno już znalazły właścicieli, a ona została sama... Przepraszam, że wciąż wyrażam się o książce jak o przedmiocie bez uczuć. Sami miała uczucia i z każdym dniem czuła się coraz bardziej samotna. Jej znajoma, Encyklopedia, często opowiadała ciekawe fakty i nowinki ze świata. To chociaż na chwilę odciągało Sami od złych myśli.        Pewnego razu do sklepu przyszła mała dziewczynka w towarzystwie taty. Miała sześć lat. Chciała wybrać sobie ciekawą książkę, którą tata będzie mógł jej czytać wieczorem, przed snem. Podeszła do półki z książkami dla dzieci i zauważyła Sami. Ta z kolei nie mogła powstrzymać się od radości. Ukradkiem uśmiechnęła się do dziewczynki, a ona wzięła ją w swoje rączki. Mała przyłożyła książkę do ust i szepnęła: -        Już na zawsze będziesz moj...

Jak to jest być książką

Aleksandra Zaremba, klasa 4b Cześć, jestem  Robert. Opowiem wam o mojej niezwykłej przygodzie, czyli o tym, jak stałem się książką. Kiedyś w mojej szkole był pewien chuligan, jak się pewnie domyślacie, to byłem ja… Miałem kolegów, z którymi psociłem, lecz ja byłem tym najgorszym. Pewnego dnia w naszej klasie pojawił się nowy uczeń. Wydał mi się strasznym leszczem. Sam nie wiem, czy to przez te jego pryszcze i aparat, a może przez operę, której słuchał, podczas gdy każdy z nas nucił piosenki Bruno Marsa. Może też dlatego nikt nie próbował się z nim zaprzyjaźnić.  Rzecz jasna, ja też go nie lubiłem, został moim „kozłem ofiarnym”, któremu chciałem podokuczać. Na początku nie wiedziałem nawet, jak ma na imię, lecz krótko potem nazwałem go Kubiszonem. Pewnego dnia z kumplami wybraliśmy się do pizzerii „Pod krzywą wieżą” i kogo tam spotkaliśmy? Kubę! Kiedy tylko go zobaczyłem, podbiegłem do niego i z szyderczym uśmiechem zaprosiłem do zjedzenia z nami pizzy. Oczywiście miał...

Nietoperz o sokolim wzroku

Aleksandra Kuchta, klasa 4b Nie ma na świecie (jak chyba wiecie) nietoperza, który potrafiłby widzieć przeróżne rzeczy. No tak... przecież jest Nietoperz Maksio. Jako jedyny potrafi zauważyć, co się wokół dzieje. Jest jedyny w swoim rodzaju i wszyscy go wyśmiewali. Aż do niedawna... - Maksiu! Chodź na obiad! Dzisiaj gorące mrówki! To, co lubisz! Na litość boską, dlaczego płaczesz?! Powiedz mi szybko! Coś Cię uraziło?! - Mamusiu! Gienio powiedział, że jeśli nie jestem ślepy, to nie jestem nietoperzem, a jak nie jestem nietoperzem, to nie mogę tu być, a jak nie mogę tu być, to muszę stąd wyfrunąć! - Ależ kochanie, nie ma się co przejmować... To tylko niewinny i głupi żart! Jesteś najwspanialszym nietoperkiem na świecie, mówię Ci! - No dobrze... Zaraz, a CO TO TAKIEGO? Mrówki?! Jak ja kocham mrówki!  Zadowolony Maksio zjadł szybko gorące mrówki i poleciał na plac, gdzie czekał na niego jego najlepszy przyjaciel - Manio. On nigdy Maksia nie obrażał, nigdy się z niegodnie śmi...

Nauczka

Drogi Czytelniku, oto bajka Izy Krzyzińskiej... Nauczka             Dawno, dawno temu żył sobie na świecie pewien dziewięcioletni chłopiec o imieniu Robert. Pochodził z niezbyt zamożnej rodziny. Nie doceniał tego, co miał i wykorzystywał to, że rodzice nigdy mu niczego nie odmawiali. A przecież to dzięki nim nie chodził głodny i miał się w co ubrać. Jego rodzice tak bardzo się dla niego poświęcali, że aż sami czasami niczego nie jedli, bo chcieli, aby najadł się ich syn. Robert, gdy tylko nadarzyła się okazja, krzyczał na rodziców z byle powodu. Pewnego wieczoru, po bardzo męczącym dniu w szkole, Robertowi tak bardzo zachciało się spać, że gdy tylko przyłożył głowę do poduszki, od razu zasnął. Miał bardzo dziwny sen. Śniło mu się, że był z wizytą u swoich dziadków i poszedł do lasu, żeby się odprężyć. Zobaczył w oddali jakiegoś ptaka. Zaczął za nim biec, był już bardzo, bardzo blisko, aż w końcu go dotknął. Nagle rozb...

Chociaż się różnimy, jesteśmy tacy sami!

Chociaż się różnimy, jesteśmy tacy sami!             Nazywam się Ściółkacz i jestem muchomorem... No, teoretycznie. Jestem biały i mam czerwone kropki, czyli wyglądam zupełnie inaczej niż inne muchomory. Kiedy miałem już dość lat, by podróżować samemu, wymknąłem się z domu i ruszyłem szukać takich grzybów jak ja.             Z początku droga była prosta, ale potem zaczęła skręcać i piąć się w górę. Szybko się zmęczyłem i zgłodniałem. Zrobiło się już ciemno, a każdy najmniejszy szelest liści zaczął mnie przerażać, nie przestawałem iść na swojej jednej grzybiej nodze. Nagle przede mną wyrósł wielki kształt. Krzyknąłem przeraźliwie. - Czemu tak krzyczysz? - Zapytał mnie kształt. - Prze... przepraszam – wyjąkałem. – Kim jesteś? - Jestem Bezkolcy Jeż Fucisław. Ale możesz mówić mi Fucio. A ty? Kim jesteś? - Jestem Białym Muchomorem. Mam na imię Ściółkacz, ale wszyscy mó...

Niezwykli przyjaciele

Drogi Czytelniku, przepraszam, że musiałeś tak długo czekać na kolejny list, ale miałam tyle książek na głowie! Wracam za to z pięknym prezentem - jeżeli lubisz kreatywne zabawy, chcesz pobujać trochę w obłokach i rozbudzić swoją wyobraźnię, wpadnij do mnie na partyjkę kart... dialogowych:) Co to takiego? Przyjdź, a się przekonasz! Tymczasem obejrzyj portrety niezwykłych przyjaciół, wykonane przez uczniów z klasy 2d ! Pozdrawiam i obiecuję częściej się odzywać, Twoja Biblioteka

Całkiem nowa historia

Całkiem nowa historia Dawno, dawno temu, kiedy na świecie roiło się od księżniczek, złych wilków, wielkich wielorybów, a architekci projektowali tylko zamki… Niestety, to nie o tym będzie moja opowieść. Ja opowiem wam naprawdę, jak to było na świecie. Muszę więc oficjalnie przeprosić wszystkie małe dziewczynki i chłopców za brednie o Królewnie Śnieżce, Kopciuszku, Czerwonym Kapturku. Cofnijmy się w czasie i przenieśmy do pewnej wioski, która leży wiele mil stąd.... – Powiedz mi, kim była moja matka. Obiecałeś, że jak będziemy blisko strącenia z tronu Almixa, powiesz mi wszystko – prosił Andreixa niski chłopiec z jasnymi włosami. Andreix był jednym z najpotężniejszych magów, niestety przeszedł na drogę zła. Niepokojące plotki na jego temat słychać było w całej krainie Złotej Pustyni. – Najważniejsze jest to, kim jesteś ty – powiedział poważnym tonem mag. Peter nie wiedział niczego o swojej matce. Choć miał dopiero jedenaście lat, uczył się czarnej magii. Pewnego razu zauważył...