Przejdź do głównej zawartości

Posty

Życzymy Wam

Książek bez liku,  gwiazdki z nieba  i  wszystkiego,  czego Wam trzeba życzą Twoja Biblioteka i przyjaciele

Piknik świąteczny

Drogi Czytelniku, co prawda nie mamy w naszej szkole wozu transmisyjnego, ale jestem ja - Twoja Biblioteka. W piątek zostałam zamieniona przez panią Anię w centrum prasowe, a dziewczyny z koła bibliotecznego i klasy 6b stały się na trzy godziny najprawdziwszymi reporterkami. Oto ich relacje z wielkiej szkolnej imprezy: Piknik świąteczny W piątek w naszej szkole odbył się piknik rodzinny. Cała zabawa trwała trzy godziny. Było wiele ciekawych atrakcji. W klasie od języka niemieckiego urządzona została kawiarenka, obsługiwana przez uczniów i nauczycieli, np. Oliwię Nurek, Oliwię Mołczan lub panią od języka angielskiego. W świetlicy, w zerówce i w przyrodzie można było się bawić w najróżniejszy sposób. W stołówce odbywały się warsztaty plastyczne. Można było wykonać ozdoby z pasków papieru, świętego Mikołaja z szyszek, kartki świąteczne, ozdoby na choinkę i papierowe kwiaty. Zabawa była świetna i mogę się pochwalić tym, że udało mi się przejść przez tunele dla dzieci. Mam tylko j...

Władcy Solanny. Rozdział 1

Rozdział 1 Adopcja    Li biegła przez podwórze sierocińca, jej kasztanowe włosy, przeplatane gdzieniegdzie rozjaśnionymi kosmykami w kolorze pszenicznego ziarna, rozwiewały na wietrze. Dnie Adopcji zawsze były dla niej koszmarem. Wiecznie się chowała. Miesiąc wcześniej, w ostatni Dzień Adopcji, ukryła się między korzeniami dużego, starego dębu. Opiekunka Amorowska jakimś cudem znalazła jej kryjówkę. Nikt jednak nie będzie podejrzewał, że schowała się drugi raz w tym samym miejscu, a właściwie ponad nim.    Dopadła drzewa i zaczęła się wspinać. Coraz wyżej i wyżej. Usiadła na jednej z gałęzi i spojrzała za rzekę Miedziankę, przepływającą przez Bogatynię, polską miejscowość na pograniczu Polski, Czech i Niemiec. Przyglądała się kremowemu budynkowi i myślała. Myślała, czemu musiała uczyć się w sierocińcu, a nie w szkole, skoro ta była tuż za rzeką? SP1 Bogatynia, ,,Jedynka", jak się tę szkołę nazywa.    Mniejsza z tym, Li i tak ma przyjaciół poza sier...

Władcy Solanny. Prolog

Prolog    Salazar spojrzał na swoich więźniów. Kobieta i mężczyzna... A gdzie bachor?! Rozejrzał się uważnie po celi, nigdzie nie dostrzegł jednak niemowlaka zawiniętego w beciki. - Gdzie ona jest?! - krzyknął. Kobieta straciła przytomność, była wyczerpana, mężczyzna tylko wzdrygnął się, ale i tak odpowiedział: - Gdzieś, gdzie jej nie znajdziesz! - rzekł cichym, dźwięcznym głosem, zupełnie odmiennym od głosu Salazara, skrzekliwego i piskliwego. - Pożałujesz tego! Ty i twoja żona, Tellanie, i wasza córka, kiedy ją znajdę! A znajdę na pewno - ostatnie zdanie powiedział ciszej, wręcz złowrogo. - Nie byłbym tego taki... - zaczął Tellan, ale przerwał mu mężczyzna w czerni. - Milcz! Dokonam tego, co zaplanowałem przed wielu laty, bracie - ostatnie słowo powiedział niemal ze wstrętem. - Co? Wstydzisz się młodszego brata? - zapytał młodzieniec, który najwyraźniej wyczuł wstręt w głosie Salazara. - Nie chcesz mieć niczego wspólnego z rodziną, odkąd ją opuściłeś? - w jego...

I co dalej???

   Po zakończeniu Wybrańców  postanowiłam napisać jeszcze Władców Solanny. Kilkoro uczniów już widziało pierwsze rozdziały, które będę wrzucać w niedzielę. Dzisiaj, w dzień 11 rozdziału pierwszej książki, wrzucę Prolog  i Rozdział 1. Mam nadzieję, że komuś się spodoba, bo Wybrańcy mieli wiernych czytelników. Mająca nadzieję, że nie przynudza, Kasia Książka :D