poniedziałek, 1 czerwca 2015

Jak to jest być książką

Aleksandra Zaremba, klasa 4b

Cześć, jestem  Robert. Opowiem wam o mojej niezwykłej przygodzie, czyli o tym, jak stałem się książką.
Kiedyś w mojej szkole był pewien chuligan, jak się pewnie domyślacie, to byłem ja… Miałem kolegów, z którymi psociłem, lecz ja byłem tym najgorszym. Pewnego dnia w naszej klasie pojawił się nowy uczeń. Wydał mi się strasznym leszczem. Sam nie wiem, czy to przez te jego pryszcze i aparat, a może przez operę, której słuchał, podczas gdy każdy z nas nucił piosenki Bruno Marsa. Może też dlatego nikt nie próbował się z nim zaprzyjaźnić.  Rzecz jasna, ja też go nie lubiłem, został moim „kozłem ofiarnym”, któremu chciałem podokuczać. Na początku nie wiedziałem nawet, jak ma na imię, lecz krótko potem nazwałem go Kubiszonem.
Pewnego dnia z kumplami wybraliśmy się do pizzerii „Pod krzywą wieżą” i kogo tam spotkaliśmy? Kubę! Kiedy tylko go zobaczyłem, podbiegłem do niego i z szyderczym uśmiechem zaprosiłem do zjedzenia z nami pizzy. Oczywiście miałem plan, który polegał na tym, że kiedy on sobie spokojnie będzie jadł, ja obleję go colą i udam, że to niechcący. Właśnie miałem przechylić szklankę i nagle… wszystko stanęło w czasie. Poruszałem się tylko ja i pewna tajemnicza pani, siedząca przy jednym ze stołów. Kobieta podeszła do mnie i powiedziała, że wie, co miałem zamiar zrobić. Zapewniała mnie, że nie jestem złym człowiekiem, ale muszę zmienić swoje zachowanie, muszę dostrzec ludzką krzywdę. Na początku nie wiedziałem, o co chodzi jej w ogóle chodzi i wydawało mi się to niezwykle zabawne, ale po chwili zacząłem się kurczyć i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu stałem się… książką!
Wiem, wiem, trudno w to uwierzyć, ale ta nieznajoma kobieta sprawiła, że przemieniłem się w rzecz, której tak nie lubiłem. Nawet lektur w szkole nie czytałem, a tu nagle moja osoba była przedmiotem przeze mnie znienawidzonym. Mogła zamienić mnie w szybkie auto, jakiegoś czaderskiego robota, tylko nie w nudną książkę! Co za pech…
Na pewno nie uwierzycie, co zawierało w sobie to kilkunastostronicowe dziwactwo, którym byłem … Moje własne życie! Moje dowcipy i przykrości, które sprawiałem innym… Jednak na końcu mojej własnej historii, która urywała się w momencie mojej mającej nastąpić przemiany, był dopisek: „tę historię będzie od tej chwili tworzył ktoś inny, proszę przekaż tę książkę dalej”. No i w ten właśnie sposób zaczęła się moja wielka przygoda... 
Tajemnicza nieznajoma zabrała mnie ze sobą do domu dziecka i przekazała sierotkom. Czytała mnie piegowata Jola, pogodna Hania, piękna Kasia z długimi warkoczami oraz łobuziak Zenio, który przekazał mnie swojemu kumplowi Jaśkowi. Kiedy byłem u sierotek, zobaczyłem, jak ciężko jest żyć bez rodziny i zacząłem żałować tych wszystkich kłótni z siostrą Sandrą, rodzicami… Będąc wśród tych dzieci, zrozumiałem, że bez rodziny bym sobie nie poradził. Tak bardzo żałowałem tego, że w poniedziałek poplamiłem ulubioną bluzkę Sandry granatowym atramentem i miałem ubaw po pachy, podczas gdy ona płakała i rozpaczała.
Nie byłem długo u sierot, ponieważ jedna z nich, którą zwali Agatka Małpiatka, znalazła rodzinę zastępczą i przeprowadziłem się wraz z nią. Agatka szybko skończyła czytać tę książkę i oddała mnie do biblioteki. Szybko rozpoznałem moją szkolną bibliotekę! Długo nikt mnie nie wypożyczał, ale moja historia w książce toczyła się dalej. Myślałem, że już na zawsze zostanę książką, taką, której nikt nie czyta! Moje życie stawało się nudne. Tylko stanie na półce, zbieranie kurzu i tyle. Do czasu…
Pewnego dnia do biblioteki szkolnej przyszedł Kubiszon. Gdybym nie był książką, to pewnie bym mu dołożył, to wszystko przez niego! Teraz jedynie mogłem spaść na niego z półki... Obserwowanie mojego „kozła ofiarnego” było całkiem zabawne! Gdy mój koleżka chodził tak między półkami, szukając ciekawej lektury, wpadłem mu w ręce i, nie uwierzycie!, wypożyczył właśnie mnie. Lądując w jego plecaku, obok książki do polskiego, zastanawiałem się, jak teraz moi kumple radzą sobie beze mnie w naszej klasie. Gdy Kubiszon wracał ze mną do swojego domu, zacząłem się zastanawiać, jak wygląda jego życie. Czy on naprawdę lubi operę?!
Kiedy przed swoim domem przez przypadek wyrzucił mnie z plecaka, szukając kluczy, zobaczyłem wielką willę! Dom był naprawdę wielki i piękny. Kubiszon nigdy nam się nie chwalił… Kiedy tylko zobaczyłem jego pokój, opadła mi szczęka! Był sto razy większy od mojego i miał ściany w barwach mojego ulubionego klubu piłkarskiego FC Barcelona! Była tam też trampolina! Po chwili zobaczyłem jednak coś, co tak mi zaimponowało… był to autograf Messiego! Zanim obejrzałem cały pokój, zostałem odłożony na półkę. Wśród wielu książek w moim sąsiedztwie dostrzegłem wielki zbiór komiksów o moich ulubionych Gwiezdnych Wojnach. Zaskoczyło mnie to, bo wydawało mi się, że Kubiszon to niezły nudziarz. Może on nie jest takim leszczem, może źle go oceniłem, może Kubiszon to fajny Kuba. Jej! Dotarło do mnie, że mamy z Kubą wiele wspólnego. W jednej chwili poczułem wyrzuty sumienia, że tak bardzo mu dokuczałem. Po obiedzie Kuba zdjął mnie z półki. Kiedy zaczął czytać moją historię, zrobił taką minę, jakby dobrze znał opisaną w niej sytuację. Ku mojemu zdziwieniu szybko skończył mnie czytać, pokiwał głową i uśmiechnął się na koniec. Następnego dnia oddał mnie do biblioteki.
Kiedy znów leżałem na regale w bibliotece, zobaczyłem tę tajemniczą kobietę z pizzerii. Wydawało mi się, ze patrzyła na mnie znacznie cieplejszym i milszym wzrokiem niż przy naszym ostatnim spotkaniu. W czasie długiej przerwy przyszła do szkolnej biblioteki moja siostra Sandra! Tak jak się domyślacie, wypożyczyła właśnie mnie. Wzięła mnie do domu, do  mojego domu, tego, za którym tak mocno tęskniłem. Słysząc śmiech mojej mamy, widząc tatę z kosiarką w ogrodzie, doznałem kolejnego olśnienia. Mam kochającą rodzinę, której wiecznie przysparzałem kłopotów. Żałowałem, że z mojego powodu mama była częstym gościem w szkole, że moja siostra wylała morze łez z powodu moich żartów, a tata nigdy nie mógł liczyć na moją pomoc. Dotarło do mnie, że byłem stuprocentowym łobuzem i zapragnąłem w końcu to zmienić!  
Gdy Sandra skończyła mnie czytać, stałem się znów sobą!!!  Jaka była moja radość, gdy znów mogłem być…
Leżąc wieczorem w swoim łóżku zrozumiałem, czego nauczyła mnie moja przygoda. Będąc u Kuby zrozumiałem, że powinienem myśleć o uczuciach innych, że to, co mi wydaje się śmieszne i zabawne, innych może bardzo zranić. Postanowiłem, że już koniec z dogryzaniem innym, a Jaro i Karol, jeśli będą chcieli jeszcze się ze mną przyjaźnić, też będą musieli się zmienić.
Sierotki pokazały mi, jak bardzo ważna w moim życiu jest rodzina. Postanowiłem, że zawsze będą mogły na mnie liczyć, a Sandra nie będzie już musiała drżeć na widok młodszego brata.
Tak kończy się moja historia. Pamiętajcie, bądźcie mili i dobrzy dla innych.                                                                                                                         
                

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz