poniedziałek, 2 czerwca 2014

Nauczka

Drogi Czytelniku,

oto bajka Izy Krzyzińskiej...

Nauczka

            Dawno, dawno temu żył sobie na świecie pewien dziewięcioletni chłopiec o imieniu Robert. Pochodził z niezbyt zamożnej rodziny. Nie doceniał tego, co miał i wykorzystywał to, że rodzice nigdy mu niczego nie odmawiali. A przecież to dzięki nim nie chodził głodny i miał się w co ubrać. Jego rodzice tak bardzo się dla niego poświęcali, że aż sami czasami niczego nie jedli, bo chcieli, aby najadł się ich syn. Robert, gdy tylko nadarzyła się okazja, krzyczał na rodziców z byle powodu.
Pewnego wieczoru, po bardzo męczącym dniu w szkole, Robertowi tak bardzo zachciało się spać, że gdy tylko przyłożył głowę do poduszki, od razu zasnął. Miał bardzo dziwny sen. Śniło mu się, że był z wizytą u swoich dziadków i poszedł do lasu, żeby się odprężyć. Zobaczył w oddali jakiegoś ptaka. Zaczął za nim biec, był już bardzo, bardzo blisko, aż w końcu go dotknął. Nagle rozbłysło światło i Robert poczuł się jakoś dziwnie. Podszedł do rzeki i przyjrzał się swojemu odbiciu. Zobaczył, że nie jest już chłopcem, ale żurawiem. Tak się zdenerwował, że zaczął wyrywać sobie wszystkie pióra! Lecz nagle ujrzał wróżkę, która powiedziała:
- Robercie, obserwuję cię od jakiegoś czasu i martwi mnie to, jak traktujesz swoich rodziców. Dlatego uwięziłam cię w ciele żurawia.
Robert odpowiedział:
- A kiedy masz zamiar mnie uwolnić?
- Uwolnię cię, jeśli nauczysz się doceniać to, co masz i w końcu staniesz się samodzielny.
I poszła. A Robert zobaczył innego żurawia i zaczął z nim rozmawiać. Dowiedział się, że w lesie nie znajdzie jedzenia ani opieki, i że wszystko musi zapewnić sobie sam. Pomyślał sobie, że skoro już zna tego żurawia, to go wykorzysta. Skłamał, że nie potrafi znaleźć dla siebie pokarmu, ponieważ ma złamane skrzydło. Ale ptak nie był głupi i poznał się na jego kłamstwie. Zobaczył, że Robert udaje, bo nie chce wypełniać swoich obowiązków.
Żuraw odleciał. Robert został sam. Próbował latać, ale ta sztuka mu nie wychodziła. Postanowił szukać jedzenia. Zobaczył w rzece rybę i poleciał za nią w dół. Nie udało mu się jej złapać, skąpał się tylko w wodzie. Był wściekły, nie wiedział, co dalej robić. Siedział na kamieniu przez długi czas i rozmyślał. No tak! Mógłby przecież komuś zabrać jedzenie! Lecz żaden inny ptak nie dał sobie odebrać jedzenia. Robert znowu usiadł na kamieniu. Zobaczyła go pewna kaczka. Podpłynęła do niego i podsunęła mu pewien pomysł:
- Jeśli chcesz się nauczyć polować i latać, to poproś o pomoc jakiegoś dorosłego ptaka – powiedziała.
- Ale przecież dorośli sami powinni mi pomóc, ja nie muszę o nic prosić! – Krzyknął Robert.
- Słuchaj! Wiem, że tak naprawdę jesteś chłopcem, i że wróżka uwięziła cię w ciele żurawia. Jeżeli chcesz znowu być człowiekiem, to pamiętaj, że musisz być miły dla innych!
Minęło kilka dni, Robert zaprzyjaźnił się z leśnymi ptakami. Był bardzo dumny z siebie, ponieważ  nauczył się tylu rzeczy! Kiedy wróżka przyleciała zobaczyć, jak sobie radzi, była bardzo zdumiona. Robert nauczył się gotować, robić opatrunki i wykorzystywać jedzenie wyrzucane przez ludzi w lesie. Wróżka postanowiła już więcej nie męczyć chłopca i chciała go zmienić z powrotem w człowieka. Jednak zobaczyła coś, co bardzo ją rozczarowało: Robert kradł jedzenie od słowika. Smutna wróżka poprosiła pewnego bociana, aby wytłumaczył winnemu, co znaczy być dobrym ptakiem i człowiekiem. Niestety… i to nie pomogło. Nagle wróżka wpadła na wspaniały pomysł. Namówiła wszystkie ptaki, aby przestały zwracać uwagę na zaczarowanego chłopca. W końcu miał się nauczyć bycia odpowiedzialnym i samodzielnym, musiał też nauczyć się przepraszać.
Na szczęście ten sprytny pomysł zadziałał i już po paru dniach Robert zaczął radzić sobie sam i nawet nie próbował nikogo oszukać. Wreszcie wróżka postanowiła go odczarować. Aby się zamienić z powrotem w chłopca, musiał dotknąć ,,Drzewa Życia”, które znajdowało się w samym środku lasu. Wróżka dała mu odpowiednie wskazówki i chłopiec dotarł na miejsce. Znalazł piękny, duży dąb. Wiedział, że to to drzewo, wyciągnął rękę i dotknął zimnej kory…

 W tej chwili obudził się w swoim łóżku. Szybko pobiegł do swoich rodziców, mocno się do nich przytulił i przeprosił ich za wszystko. W ten sposób Robert z niegrzecznego i nieposłusznego chłopca zmienił się w miłego, sympatycznego i doceniającego rodziców syna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz