sobota, 25 maja 2013

Dla Mamy

            Dla każdej Mamy z okazji 26 maja... czy ten wiersz nie jest prawdziwy?

            Każda mama ma nadgodziny
            Szwaczka,
            Praczka,
            Pokojówka,
            Pomoc dydaktyczna,
            Radca,
            Finansista,
            Przyjaciółka
            Czy kumpela,
            Kucharka
            Każdy fakultet ma w rękawie
            Jest jak wyrocznia decyduje o wszystkim
            A zapłatę i wynagrodzenie dostaje w całusach.

piątek, 24 maja 2013

Śniło mi się, że trafiłam do krainy zwanej Kalamidonem….

Kalamidon

Byłam po lekcji wychowania fizycznego. Wyszłam z sali gimnastycznej, gdy nagle zadzwonił telefon. To była Anka. Namówiła mnie, żebyśmy poskakały przez Jasinicę. Już kiedyś to robiłyśmy, ale i teraz sprawiało mi to wielką frajdę. Do dwudziestego trzeciego skoku szło mi bardzo dobrze, ale za dwudziestym czwartym razem skoczyłam z fatalnym efektem! Już dotknęłam stopą ziemi, ale była śliska od glonów. Poczułam dotkliwy ból w kostce. Usłyszałam krzyk Ani, ale więcej nie pamiętałam.
 Obudziłam się w rzeczce, usiadłam i zauważyłam, że to nie jest Jasinica.  Nie czułam również bólu w kostce. Stanęłam na brzegu i zauważyłam biegnącego w moją stronę kota. Mojego kota Alberta!
– Cały Kalamidon potrzebuje twojej pomocy! – krzyczał ludzkim głosem.
– Mojej pomocy? Zaraz, zaraz, ty mówisz ludzkim głosem? Naczytałam się Lewisa, ale na pewno nie ześwirowałam! I co to w ogóle jest ten cały Kalamidon?
– Kalamidon to królestwo, któremu trzeba pomóc. Będziesz miała towarzyszy. Są tu już Oliwia i Karolina, później dołączą do nas jeszcze Mateusz, Kamil i Paweł. Tutaj nie wypowiadamy naszych prawdziwych imion. Tutaj nazywam się Bert, Oliwia otrzymała imię Liv, Karolina to Carlie, ty będziesz Kate, Mateusz będzie Mattem, Kamil zostanie Kylem, a Paweł Paulem. Każde z was zostało w tej krainie powitane przez waszego najbliższego czworonoga, który doprowadzi was do tajemniczego Kręgu, gdzie zostaniecie już pod opieką bardzo starej wróżki Najtiri.
       Ruszyłam za Bertem. Weszliśmy do lasu, mieniącego się tysiącem baśniowych kolorów. Wokół nas krążyły różne przedziwne stworzenia. W końcu dotarliśmy na rozświetloną promieniami słońca polanę. Zobaczyłam moje przyjaciółki oraz idących w naszą stronę chłopców. Byli to Matt, Kyle i Paul. Nagle pojawiła się Najtiri.
– Witajcie, moje drogie dzieci! Jesteśmy przy magicznym Kręgu, w którym zostaniecie obdarzeni tajemniczymi mocami. Dam wam teraz magiczne Amulety, strzeżcie ich jak oka w głowie. A teraz złapcie się za ręce.
        Nagle pośrodku Kręgu rozbłysło bardzo jasne światło. Pośród niego ujrzałam postacie z różnych książek: pana Bagginsa, Raven czy Patrycjusza. Jednak kiedy tylko wyczuli na sobie mój wzrok, od razu uciekli. Nagle na moim ramieniu usiadł skowronek, a w myślach usłyszałam jego głos. Powiedział: „Wzywałaś mnie”. Byłam przerażona. ,,Co się ze mną dzieje?” –  myślałam. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Najtiri:
– Liv otrzyma moc Rysunku oraz żywioł Wody, Matt moc Leczenia i żywioł Ziemi, Paul moc Poezji i żywioł Wiatru, Carlie – Muzyki i Ognia, Kyle Sztuki Wojowniczej i Energii. A Kate najbardziej honorowe moce: moc Ksiąg i Książek oraz żywioły Flory i Fauny.
 Mój Amulet wyglądał jak zwierzę, roślina i książka w jednym. Usłyszałam głos Najtiri:
– Przenosimy się do prawdziwego Kalamidonu. Ten, w którym teraz jesteśmy, to tylko złudzenie. A, i jeszcze jedno. Każde z was w potrzebie może zawołać swego czworonoga.
 Byliśmy zmęczeni długą podróżą, dlatego zatrzymaliśmy się w gospodzie Kalamidon Zielonych Łąk. Noc upłynęła nam bardzo szybko. Po śniadaniu wróżka poinformowała nas:
– Potrzebna wam jest broń. Każde z was dostanie broń posiadającą pewną właściwość – w zależności od potrzeb może ona zmieniać swą postać. Będziecie musieli przejść sześć prób: Ognia, Wody, Energii, Ziemi, Wiatru oraz Flory i Fauny.
Ruszyliśmy w drogę. Zauważyłam coś w rowie. Był to ranny lis. Gdy do niego podeszłam, nagle ozdrowiał. Moja moc była po prostu genialna! Ucieszyłam się, że mogłam pomóc Faunie i Florze.
Doszliśmy do koryta rzeki, a właściwie do miejsca, w którym rzeka powinna być. Najtiri spojrzała znacząco na Liv i powiedziała:
– Oto twoja próba. Musisz pokonać Ognistego Joe, potwora, który  sprawił, że rzeka wyschła.
Liv zamknęła oczy i zaczęła coś mamrotać. Strugi wody zaczęły strzelać w Joe. Liv bardzo się zmęczyła, a potwór zaczął salwę ognia. Zauważyłam, że Liv ma na szyi cienką kreskę od poparzenia przez Ognistego Joe. Krzyknęłam, a Liv polała ją wodą. Zaczęła coś rysować. Potwór tak się tym zaciekawił, że nie zauważył, iż w jego stronę leci wielki potok wody. Jednym trafieniem moja przyjaciółka pozbyła się go.
– Teraz możemy napełnić rzekę. Kate, kiedy Liv napełni rzekę świeżą wodą, ożyw ryby i zrób naturalny most – powiedziała Najtiri.
Po południu znaleźliśmy się w wyschniętym lesie. Najtiri opowiedziała nam o potworze zamieszkującym ten teren. Była to Wodnista Ariel. Matt już wiedział, że to ma być jego czas. Stanął i zamknął oczy. Ziemia zaczęła się unosić i spadać na Ariel. Ta jednak zdążyła posłać w moją stronę strugę wody. Poczułam potworny ból i straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero po godzinie. Nade mną stał Matt. Leczył mnie. Teraz czułam przyjemną magię Matta i moje złączające się kości. Las zazielenił się i zapełnił mieszkańcami.
Do pokonania pozostał jeszcze ostatni potwór, którym miałam zająć się ja. Doszliśmy do skalnej półki. Musiałam się na nią dostać jako ptak. Następnie zamieniłam się w nietoperza i wpełzłam go groty… Leciałam przez jaskinię aż poczułam, że jestem na miejscu. Najtiri przedstawiła mi poprzedniego wieczoru mojego przeciwnika.
– To stwór, którego ciało jest zlepkiem różnych potworów, o których czytałaś.
Stanęłam przed moim wrogiem. Zaczęłam rozpoznawać potwory i różnych złych ludzi. Znałam ich słabości i wykorzystałam je przeciw nim. Przyjaciele, wiedząc, że czeka mnie najtrudniejsza próba, pożyczyli mi swoje Amulety. Rozpętała się bitwa, z której niewiele pamiętam.
Obudziłam się w oberży Zamkowe Mury i zeszłam na dół. Towarzysze zrobili mi miejsce przy długim dębowym stole i podali strawę. Dostałam moją ulubioną pomidorową zupę. Gdy jedliśmy gulasz, przyjaciele opowiedzieli mi, że po wygranej bitwie spałam cały tydzień.
– Spałaś tak długo, ponieważ utraciłaś całą swą energię. Sen pomógł ci ją odzyskać.
Tego wieczoru Najtiri zabrała mnie, Liv i Carlie do uzurpatora Felixa. Był on tyranem, przez którego wszystko w krainie uschło i pomarło. Rozmawiała z nim wróżka.
– Witaj, szlachetny Felixie. Oto panny Kate, Liv i Carlie.
– Witajcie, drogie panny. Jaki jest cel waszej wizyty?
– Chciałybyśmy porozmawiać –  powiedziałam.
      Najtiri powiedziała mu o potworach, z którymi walczyliśmy. Był pod ogromnym wrażeniem, a jednak w jego oczach płonął gniew. Musiał oddać nam tron.
Dokonaliśmy tego, czego mieliśmy dokonać. Najtiri obiecała, że niedługo wrócimy do domu.
– Będziemy za wami tęsknić. Cały Kalamidon zawsze będzie o was pamiętać. Żegnam was w imieniu całego królestwa.

***

Poczułam potworny ból w kostce. Otworzyłam oczy i zobaczyłam moją mamę. Wróciłam! Nie wierzę. A jednak! Moje łóżko, moja pościel! Tak, wróciłam!
– Kasiu? Obudziłaś się? – usłyszałam glos mojej mamy.
– Tak – spojrzałam na mamę z radością.
Włączyłam komputer i weszłam na czat. Zaczęłam rozmawiać z moimi przyjaciółmi.
– Śniło mi się, że trafiłam do krainy zwanej Kalamidonem…. A może to wcale nie był sen… – napisała Oliwia.

***

– Kasiu, wspaniałe wypracowanie! – pochwaliła mnie pani od języka polskiego.
       Ruszyłam w stronę ławek, mrugając do przyjaciół porozumiewawczo. Prawda była naszą słodką tajemnicą…

Katarzyna Książka

niedziela, 19 maja 2013

Stare dobre czasy...

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSDfRpWQJMwcNVlvYR3U-zqSJaFGFHXhcXLGghpIu5O83h_fWMBoQ
Seria Gothic

Gra,a raczej seria gier "Gothic", cieszy się dużą popularnością. A wszystko zawdzięczamy firmom PiranhaBytes i JooWood. Pierwszą i bardziej popularną częścią Gothic IV jest Arcania (ale to już inna historia). Natomiast druga część to Risen (odchodzi od fabuły i tworzy zupełnie inną grę). Gry posiadają także dodatki, które ją urozmaicają.

http://www.cheats.ru/uploaded/g/gothic3/gothic3-0116.jpg

FABUŁA
W Gothic I rozpoczyna się nasza podróż po świecie. Lądujemy w obozie karnym, w którym spotykamy Builta. Musimy zapoznać się z otoczeniem i określić, czy chcemy być źli czy dobrzy.
W Gothic II ożywia nas mag o imieniu Xardas (występuje w I części) i opowiada, co się działo, kiedy leżeliśmy pod stertą kamieni. Musimy zapoznać się z terenem, gdzyż mamy więcej do zwiedzania. Mieszkańcy opowiadają o smokach zamieszkujących krainy. I tutaj rozpoczyna się przygoda...
W Gothic III jesteśmy podróżnikiem, który trafia do obcej krainy. W części trzeciej musimy stawić czoła nieznanym potworom i czarom. To niestety ostatnia część serii Gothic. Pod koniec musimy wybrać jedną z trzech ścieżek: Innos'a(dobro), Beliara (zło) lub ścieżkę orków (neutralność).

OPIS
Grafika - W każdej części gry grafika jest zmieniana 9\10
Fabuła - Wszystkie mają inną fabułę, ale niestety są dosyć krótkie 3\10

Ocena końcowa:
Szczerze polecam zagranie w serię Gothic, ponieważ pozwala ona patrzeć na świat z innej perspektywy.
Wikipedia Gothic: http://www.gothic.phx.pl/
SPAM: "Zapraszam na moje konto w storybird.com"

środa, 15 maja 2013

Wybrańcy. Rozdział 5

 Rozdział 5

           W dniu, kiedy Will miał urodziny, wiele innych osób również je miało. Był wśród nich książę Gilan, młodszy z trzech bliźniaków, jednak jego bracia zaginęli bez śladu, gdy byli jeszcze mali. Książę Antonio i książę John - oto jak ich nazywano. ,,Biedacy", myślał w tej chwili Gilan, gdy drzwi się otworzyły. Weszła do komnaty mała postać. Dziewczynka z innego hrabstwa, która miała poślubić Gilana, kiedy ten osiągnie pełnoletność. Miała na imię Katrin. Stanęła w progu i uśmiechnęła się do narzeczonego. Odpowiedział uśmiechem. Pomyślał sobie, czy ktoś prócz jego i jego braci ma dziś swój dzień. Wy już wiecie kto to, a jeśli nie, macie odpowiedź w ,,Rozdziale 4" - jest to, przypomnę raz jeszcze, Will. Ale powrócmy do Gilana i Katrin.
- Gil, wszystko w porządku?
- Tak, tak - odpowiedział na pytanie narzeczonej roztargnionym głosem.
- Przecież widzę, że nie! Nie próbuj mnie zwieść!
- Sama wiesz, o co chodzi - Gilan odrzekł smutnym głosem na te nawały gniewu.
- Wybacz - Katrin nagle złagodniała. - Zupełnie zapomniałam.
- Nie szkodzi. Rodzice moi mają zaraz przyjść.
- Wspaniale!
              Gdy tak rozmawiali, do komnaty weszli król Ludwik i królowa Ludmiła. Spojrzeli na młodych z miłością: kończącego dziś piętnaście lat Gilana i jego dwunastoletnią narzeczoną. Katrin miała szare oczy i nienagannie uczesane ciemnobrązowe włosy, jej usta nie były ani za duże, ani za małe, były w sam raz. Nos prosty i smukły. Jej sylwetka szczupła, tak jakby została ściśnięta gorsetem, ale nie! Gilan zaś miał tak jak ona ciemnobrązowe włosy i oczy w kolorze tak ciemnego brązu, że wydawały się czernią. Był barczysty i wysoki. Do tego dochodziło to, iż był bardzo przystojny. Obojga cechowała dobroć, mądrośc i inne znamienite cechy. Byli dla siebie stworzeni. Pokochali się. Król i królowa o tym wiedzieli. Ślub miać odbyć się za trzy lata, kiedy Gilan ukończy osiemnasty rok życia.
- Gilanie, Katrin, miło was widzieć. Szczęsne nowiny. Bardzo szczęsne - odezwała się Ludmiła.
- Cóż się stało? - spytał młody książę.
- Odnaleziono go... - głos uwiązł jej w gardle.
- Kogo? - dopytywała się Katrin.
- Antoniego - odrzekł za żonę król.
- Wspaniale! - powiedzieli razem narzeczeni. I wtedy do komnaty wszedł Antonio.
               Wyglądał inaczej niż Gilan, ale i niejedno ich łączyło. Jedna rzecz stanowiła dowód. Znamię na prawym nadgarstku. A skoro Antonio wrócił, Gil został automatycznie zwolniony z obowiązku zostania królem. Antonio był bowiem najstarszym z trojaczków. Gil i Katrin byli tacy szczęśliwi! Tron ich nie obchodził!
- Nie żałujesz tronu, bracie? - spytał Antonio.
- Nie! On mnie ni grzeje, ni ziębi.
- Acha. Jesteś pe... - nie dokończył, bo pojawiła się znikąd skrzynia. Gilan odstąpił od Katrin i poszedł ją obejrzeć. Widniało tam jego własne imię. Otworzył skrzynię i znalazł w niej łuk i wiele innych przydatnych rzeczy. Na jego dłoni pojawił się Bursztynowy Znak Ziemi. Wyczuwał, że pozostali Wybrańcy zaczynają zbierać się do przyjazdu do stolicy. Naraz odezwała się Katrin:
- Też jestem Wybranką. Dzielę z kimś mój dar. Mam Spinelowy Znak Ognia.
- Nie do wiary! - krzyknął Gilan.
***
             Tymczasem w Doomsday
 - Gotowi do drogi? Dobrze! Ruszamy. Nigdy nie uwierzę, że wszyscy jesteśmy Wybrańcami! - zawołał Tom.
           Wyruszyli. Jechali dzień i noc, zmierzając ku stolicy, Hammodils. Will poczuł się jakoś nieswojo.
- Energia... za dużo jej tu - Will miał Topazowy Znak Energii.
Jechali jednak dalej. Po kolejnych kilku dniach dojechali do stolicy. Will po drodze znów się zmienił. Włosy i oczy znów mu pociemniały. Uszy pozostały spiczaste. Pojechali w stronę wjazdu na Zamek. Zatrzymał ich strażnik. Musieli się przedstawić. Zajął się tym Tom.
- Nazywam się Thomas Cheptick. Oto moja siostra Alyss, kuzynostwo Amanda Ceiler oraz William Malawert. Jesteśmy Wybrańcami - tu pokazali Znaki - prosimy pokornie o audiencję.
- Król teraz nie może rozmawiać, ale przyjmie was książę Gilan.
           Po tych słowach weszli do Sali Audiencyjnej, gdzie Will i Alyss przeżyli szok! Patrzyli w lustra, a właściwie widzieli osoby takie same, jak oni...

środa, 8 maja 2013

Wybrańcy. Rozdział 4

Rozdział 4

       Był czwartek i Will miał urodziny. Odkąd Mandie została Wybranką, minęło już pięć miesięcy i w międzyczasie Alyss również nią została. Zdarzyło się to dwa tygodnie przed opisywanym przeze mnie dniem. Pózniej dzieci znalazły Księgę Wiedzy Bohaterskiej. Ale teraz wróćmy do dnia urodzin Willa. Ostatnio miał tak dużo pracy, że zapomniał, iż dzisiaj są jego urodziny!!!
       Wszedł właśnie do chaty, w której mieszkał, i nagle na głowę spadło mu mnóstwo wody, Alyss bowiem władała tym żywiołem. Była Wybrańczynią Akwamarynowego Znaku Wody. Jej bronią była proca. Will był szalenie zaskoczony, nagle usłyszał okrzyk:
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, WILLU!!!
- Willu, pora, żebym opowiedziała ci, jak było naprawdę z tobą i twoją rodziną. Miałam przyjaciółkę. Na imię jej było Ana - zaczęła pani Ceiler - Ana wyjechała stąd, kiedy miałyśmy po dwadzieścia lat i już nigdy nie wróciła. Zostałam sama, bez rodzeństwa. Przeprowadziłam się wraz z nową przyjaciółką Julią do miejscowości zwanej Doomsday. Jak zapewne wiesz, Julia to matka Toma i Alyss. Tam poznałyśmy naszych mężów i nikt prócz nas dwóch nie wiedział o tym, że ja i Julia nie jesteśmy siostrami. Ona urodziła Toma, a po roku ja urodziłam Amandę. Znani byli jako śliczna para kuzynostwa. Aż tu nagle, kiedy minął miesiąc od urodzin Mandie, ktoś zapukał do mych drzwi. Na progu leżał kosz, a w nim ty. Na twoim kocyku leżała kartka z napisem:
Moja Droga Rose!


                 Niezmiernie ubolewam, iż nie mogłam z Tobą porozmawiać, lecz teraz nie ma na to czasu. Mam do Ciebie ogromną  prośbę! Zaopiekuj się proszę Willem.
             Will urodził się piętnaście  dni temu, czyli dwunastego dnia miesiąca czerwca roku tysiąc czterysta dwudziestego drugiego. Proszę Cię również o to, byś nigdy, ale to nigdy nie wysłała go do stolicy, tam go bowiem rozpoznają po jego spiczastych uszach.
                 Nie jestem jego matką, ale błagam Cię, zaopiekuj się nim!
                                                                                                                   
Twoja na zawsze przyjaciółka, Ana


- Cóż innego miałam zrobić, niż tylko cię przygarnąć? Rok później urodziła się Alyss.
- Dziękuję, że mi to opowiedziałaś, lecz czemu dopiero teraz?
- Dlatego, że teraz się trochę zmieniłeś. Twoje włosy nie są już ciemnobrązowe, ale płowe. Oczy nie orzechowe, lecz piwne - rzeczywiście tak było.

niedziela, 5 maja 2013

Stranded II

Cześć, to znowu ja!
Pierwsze, co wam powiem, to informacja o tym, że moje posty będą powstawać co tydzień.

Gra pt. "Stranded II" to coś w stylu gry Minecraft, tylko że powstała ona przed wyjściem drugiej.
Stara i mało znana gra o fabule survivalu, której celem jest, byśmy przeżyli.
Na początku gry jest krótki filmik informujący o tym, jak staliśmy się rozbitkiem.
W grze musimy budować sobie szałasy, a z każdym nowym budynkiem odblokowujemy następne, co umożliwia nam większą eksplorację świata.

FABUŁA:
W "Stranded II" chodzi głównie o to, byśmy wydostali się z wyspy.
Musimy rozbudowywać naszą małą "wioskę", dzięki której przeżyjemy.
Nasza postać posiada trzy paski w górze ekranu, są to paski naszych pragnień, jak głód czy pragnienie(picie).

OPIS:
Grafika - gra ppozostawia wiele do życzenia, ale musimy liczyć się z tym, że to stara gra. 5\10
Fabuła - skoro to gra typu survival, musimy w niej wiele  przeżyć, więc spełnia ona swoje wymagania. 8\10

Minusy - gra ma swoje bugi, czyli błędy, które czasami utrudniają rozgrywkę.
Plusy - jeśli kochasz "szkołę przetrwania", to ta gra jest dla ciebie.

OCENA KOŃCOWA:
Chcesz ją mieć, to zapraszam na stronę, ponieważ gra nie jest w sprzedaży :c
http://www.unrealsoftware.de/game_stranded2.php.

Jeśli ktoś chce wersję po polsku, to proszę!
http://www.unrealsoftware.de/files_show.php?file=2532

Chcesz więcej? Zapraszam na stronę: pl.wikipedia.org/wiki/Stranded_2

Życzę miłego dnia i zabawy z naszym filmem.