wtorek, 1 października 2013

Wybrańcy. Rozdział 6

Rozdział 6

- Z tego, że jesteśmy do siebie uderzająco podobni, stwierdzam, iż jesteście Wybrańcami. To się często zdarza - Will-klon pierwszy odzyskał zimną krew.- Mam na imię Gilan, a to jest Katrin. Zakładam, że to Wasza czwórka prosiła o audiencję - tu spojrzał na pozostałych.
- Tak, owszem. Nazywam się Thomas Cheptick, to jest moja siostra Alyss - tu Tom wskazał na Alyss - Amanda Ceiler - wyliczał dalej - i Will Malawert.
- Bardzo miło mi Was poznać.- Odezwała się Katrin, a Gil energicznie pokiwał głową.
       Kiedy tak rozmawiali, do Sali weszli król i królowa, którzy zakończyli rozmowę z Antoniem.
- John!!! - wykrzyknęła Ludmiła.
- Mamo! - odezwał się z wyrzutem Gilan - To nie jest John, tylko Will Malawert. Jeden z Wybrańców.
- Ach, no cóż - westchnęła dama, ale zaraz spytała - Kiedy się urodziłeś?
- Dwunastego czerwca tysiąc czterysta dwudziestego drugiego.- Odpowiedział Will.
- Wtedy, kiedy moi synowie!
- To może być przypadek! Mamo! - zawołał Gilan
- Z całym szacunkiem, Wasza Wysokość. Wychowywałem się w prostej chłopskiej rodzinie. Nie mógłbym być księciem - powiedział z uśmiechem Will.
- To się jeszcze okaże. Pokaż mi swój prawy nadgarstek, ty też Gilan! - odrzekła królowa, więc chłopcy nie mieli nic do powiedzenia.Wykonali rozkaz królowej. Na obu prawych nadgarstkach znajdowało się znamię w kształcie głowy jelenia z porożem. Chłopcy spojrzeli na siebie zaskoczeni, a królowa o mało nie zemdlała z przejęcia.
- Wiedziałam! Wiedziałam, wiedziałam, po prostu wiedziałam! - krzyczała Ludmiła na cały głos.
Do Sali zajrzeli zaniepokojeni strażnicy, a zaniepokoili się jeszcze bardziej, ujrzawszy ich władców trzymających się za ręce i tańczących wokół dwójki niepozornych chłopców, jednego w szatach książęcych, drugiego w prostszym, ale i tak pięknym stroju. Zerknęli też z zaciekawieniem na czwórkę pozostałych ludzi, trójkę dziewcząt i jednego młodzieńca. Postanowili jednak nie interweniować dopóty, dopóki para królewska ich nie wezwie.
Kiedy za strażą zamknęły się drzwi, Ludwik uścisnął swoich synów, tego, który mieszkał w Zamku i tego, który szczęśliwym trafem się odnalazł. Następnie, głosem przepełnionym radością ogłosił, że jeszcze tego wieczoru wydadzą wielką ucztę na cześć trójki młodych książąt. Do rozwiązania pozostała jeszcze zagadka bliźniaczego podobieństwa Alyss i Katrin. Wszyscy na nie spojrzeli.
- No co? - zapytała Alyss - Chyba nie sądzicie, że...
- A jednak - powiedział Gilan - Katrin, zawsze wydawało mi się, że coś przede mną ukrywasz odnośnie twojej rodziny.
- No więc są dwie rzeczy. Po pierwsze, nie mam dwunastu lat, tylko czternaście. Przypuszczam, że Alyss też. Po drugie, kiedy miałam zaledwie trzy tygodnie, ktoś porwał moją siostrę bliźniaczkę, podobnie jak dwa lata wcześniej moją starszą siostrę i jeszcze rok wcześniej kuzyna książąt, Caleba. Alyss jest prawdopodobnie moją młodszą siostrą Olivią. Jak tak teraz patrzeć, to Tom może być Calem.
- Nie, nie, nie! - krzyknął Tom - Nie może być!
- No to w takim razie pokaż kark. - Powiedział, niespodziewanie pojawiając się obok króla i królowej, Antonio. Tom wykonał polecenie, podchodząc do najstarszego księcia niechętnym krokiem. Poczuł na karku jego dłoń. Przejeżdżała po bliźnie, którą miał, odkąd pamiętał.
- Tak, Cal, kuzynie miło cię poznać! - Zawołał młodzieniec, po czym wyszedł z komnaty.
Zaraz po nim wyszli władcy, chcąc dać nastolatkom czas na poznanie się. I nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się Ognista Kula. Kula Wybrańców, która niespodziewanie powiedziała:
- Katrin, jako że Mandie ma Rubinowy Znak Ognia, ty nie możesz mieć mocu ognistej - mówił Głos - Od dziś będziesz mieć zatem Szmaragdowy Znak Przyrody. - Kula już się rozmywała, kiedy Głos jakby coś sobie przypomniał, bo rzekł: - Acha, jeszcze jedno. Mandie tak naprawdę nazywa się Caroline i jest siostrą Katrin i Olivii. To wszystko. Niedługo znowu się spotkamy - i Kula się rozmyła, a razem z nią zniknął śmiejący cię Głos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz