środa, 20 marca 2013

Rubin z korony

*** Publiczna Szkoła Podstawowa nr 1 w Bogatyni ***

- Ta lekcja była nawet, nawet... Kazimierz Wielki. Wiesz, za bardzo nie lubię historii...
- Oj, przestań narzekać, Oliwka. I tak jak zwykle wygrałyśmy w ,,Cisza,mur".
- Mam pomysł! Dziewczyny, opowiem wam taką jedną legendę, OK?
- Dobrze, Kasiu.
               Dziewczęta siadły na parapecie na drugim piętrze. Oliwka i Karola spojrzały na Kasię wyczekujaco, a ona udawała, że zbiera myśli.
- Hmm... - zaczęła - było to tak: Król Kazimierz Wielki chciał zawrzeć pokój z Czechami...
*** Las w Królestwie Czeskim***

                 Król Kazimierz wracał do Polski. Ściemniało się, więc postanowił przenocować w lesie.
- Wasza wysokość - zawołał jeden z rycerzy - tutaj jest rzeka, można napoić konie i uzupełnić zapas wody w bukłakach.
- Dobrze, uczyńcmy tak.
                  Kiedy wszyscy się napoili, król rzekł:
- Chciałbym, żeby kiedyś było to polskie miasto, byłoby tu Polakom wspania... - nie dokończył, bo na polanę, na której rozbili obóz, wpadł czeski jeździec, za nim następny i jeszcze jeden... Razem było ich trzydziestu, a Polaków tylko dziesięciu, mimo to król i jego rycerze walczyli dzielnie. W końcu pozostał tylko jeden Czech. Król kazał go związać i przesłuchać.
- Co tu robiliście i kto was na nas nasłał?
- Jsme jen chudí zemědělci, jsme nevinní. Mysleli jsme si zbójami, co nebo jak ...[1]
- Kłamiesz - przerwał mu król - Oj, ja dobrze wiem, że król was nasłał, mówże prawdę albo nie ręczę za moich rycerzy.
- Dobře, dobře, teď říkám. Král řekl, že pokud zabijeme, získáte velkou horu zlata.[2]
- Naprawdę, a mówił dlaczego?
- Ano, řekl, že neměl právo vstoupit na území naší země.[3]
- Mieliśmy takie prawo. Miesiąc przed przyjazdem napisałem pismo, że przyjedziemy, by omówic kilka spraw.
- Možná tak. Ale my jesme spolu nemluvili.[4]
- No cóż. Jak ci w ogóle na imię?
- Mé jméno je Christopher Brass, pan král Kazimierz Velký.[5]
- Krzysztofie, co król zrobi ci, jeśli wrócisz sam i bez naszych głów?
- Já bych uřízl vlastní hlavu![6]
- A czy chciałbyś zamieszkać w Polsce?
- Ano, ano, udělal bych to. Sestra moje matka je polský.[7]
- W takim razie ruszamy z pierwszym blaskiem słońca do Polski.
- Takže polská, polský trh.[8]

*** Kraków, zamek na Wawelu ***

                 Król siedział na fotelu w swojej komnacie i czekał. Czekał na rycerza, który pojechał do swego domu po królewską koronę. Spadła królowi z głowy, kiedy powalił pierwszego Czecha.

*** Kraków, zamek na Wawelu, pół godziny później ***

                 Rycerz Tadeusz podszedł do króla i oddał mu koronę.
- Wasza wysokość, zapomniałem ją oddać, proszę o przebaczenie.
- Przebaczam ci, Tadeuszu. Możesz odejść.
- Tak jest.
- Krzysztofie - zwrócił się król do Czecha siedzącego na krześle obok.
- Ano, pane?[9]
- Miałeś żonę i dzieci?
- Není, Vaše Výsosti.[10]
- Pytam, bo jedna z naszych służek pytała o ciebie.
- Opravdu?[11]
- Tak, ma na imię Anna.
- Krásné jméno.[12]
- W takim razie spotkasz się z nią dziś po południu. Dobrze?
- Dobrá.[13]
- Hmm...
- Co se děje, pane?[14]
- Na koronie nie ma jednego rubina.
- Myslíte si, že ženy, které propadly v lese pak?[15]
- Tak i niech tam zostanie. Może sprawić, że będzie tam polskie miasto...

***  Publiczna Szkoła Podstawowa nr 1 w Bogatyni ***

- I tak oto zakończyła się historia rubina z korony króla Kazimierza Wielkiego.
- Zmyśliłas to! - krzyknęła Karola.
- Tak jak Asia o tym pokoju ukrytym w szatni?
- Ale tego nie było na historii! - Nieugięcie protestowała Karola.
- Może, może - odpowiedziała Kaśka.
                      Następnego dnia uczniowie mieli dużo pracy. Klasa 5,,a''  musiała zasadzić nowe krzaczki na podwórku szkolnym. Po pół godzinie Kasia krzyknęła ze zdumienia, kiedy zobaczyła mały... RUBIN!!! Więc to, co opowiedziała koleżankom, było prawdą...
__________________________________________________________________
[1] Jesteśmy tylko biednymi rolnikami, jesteśmy niewinni. Myśleliśmy, że jesteście jakimi zbójami czy jak...
[2] Dobrze, dobrze, już mówię. Król powiedział, że jeśli was zabijemy, dostaniemy wielką górę złota.
[3] Tak, powiedział, że nie mieliście prawa wjazdu na terytorium naszego kraju.
[4] Może i tak. Ale nam tego nie mówił.
[5] Nazywam się Krzysztof Mosiężny, panie królu Kazimierzu Wielki.
[6] Odciął by mi moją własną głowę!
[7] Tak, tak, chciałbym. Siostra mojej matki jest Polką.
[8] Tak, do Polski, do Polski.
[9] Tak, panie?
[10] Nie, Wasza Wysokośc.
[11] Naprawdę?
[12] Piękne imię.
[13] Dobrze.
[14] Coś się dzieje, panie?
[15] Myślisz, panie, że wypadł wtedy w lesie?

1 komentarz:

  1. Kasiu, dopiero w ostatnim akapicie znalazłam powiązanie z pierwszym fragmentem opowieści.
    Starajcie się nie dodawać nowych wątków, tylko kontynuujcie to, co już mamy.
    Czekam na kolejny rozdział, kto się odważy?:)

    OdpowiedzUsuń