poniedziałek, 7 stycznia 2013

Złote jabłko

Drogi Czytelniku,

wypoczęta i uśmiechnięta witam Cię w Nowym Roku! Mam dla Ciebie prezent - opowiadanie Laury Kasprzyk z klasy 5a. Wciela się ona w postać bogini Eris. Zobacz, do czego jest zdolna rozgniewana kobieta :)

Relacja z punktu widzenia Eris

            Siedziałam sobie spokojnie w moim pałacu, gdy postanowiłam odwiedzić mojego brata Aresa. Kiedy dotarłam do jego królestwa, przywitał mnie:
- Witaj, Eris!
- Witaj, mój bracie!
- Mam pewien problem, mogłabyś mi pomóc?
- Oczywiście, co to takiego?
- A więc, co Ty kupisz Peleusowi i Tetydzie na ślub?
- Jaki ślub? – spytałam oburzona – Nic mi o tym nie wiadomo!
- Jak to nie? – Ares zmarszczył brwi – Przecież na ten ślub przychodzą wszyscy bogowie, nawet ci pomniejsi. Możliwe, że Hermes Cię pominął.
- Ja już sobie z nim porozmawiam! – krzyknęłam i wyszłam szybkim krokiem z sali głównej mojego brata. Weszłam po schodach na dach i odleciałam w poszukiwaniu Hermesa.
            W końcu go znalazłam. Podleciałam do niego.
- Hermesie! – krzyknęłam, a ponieważ był odwrócony do mnie plecami, podskoczył i się obrócił.
- Eris!
- A teraz proszę, wytłumacz mi, dlaczego nie dostałam jeszcze zaproszenia na ślub Peleusa i Tetydy – powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Zaraz sprawdzę – odpowiedział i wyjął zwój papirusu ze swojego plecaka.
- Nie ma Cię na liście – powiedział i jakby nigdy nic rozpłynął się, pozostawiając za sobą tylko błękitny pył. Westchnęłam i odleciałam do swojego pałacu.
            Kiedy dotarłam już do mojej sypialni, zaczęłam rozmyślać. Czemu akurat mnie nie zaprosili na ten głupi ślub? Nie mogłam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Zemszczę się na nich! Tylko jak? Już wiem! Doskonale pamiętam jak Hera i Atena patrzyły na Afrodytę, kiedy przybyła na Olimp po raz pierwszy. Były okropnie zazdrosne. Skłócę je znowu. Ukradnę złote jabłko z sadu Demeter i napiszę na nim: „Najpiękniejszej”. Wtedy Peleus i Tetyda pożałują!
            Gdy wskazówka mojego zegarka wybiła godzinę, o której miało zacząć się przyjęcie, wyruszyłam na Olimp. Kiedy dotarłam, przyglądałam się przez chwilę zabawie. Bawili się w najlepsze! Ciekawe, czy na długo… Poczekałam jeszcze chwilę i oddaliłam się trochę, tak aby nikt mnie nie zauważył, kiedy będę rzucała jabłko na Olimp. Miałam na tyle dużo szczęścia, że ślub odbywał się na Olimpie, który ma odkryty dach. Gdyby było inaczej, miałabym problem z podrzuceniem jabłka. Ukryłam się za jednym z głazów i rzuciłam jabłkiem, trafiając dokładnie między Herę, Atenę i Afrodytę. Od razu zauważyły jabłko. Zaczęły się bić. Jak po mojej myśli. Biły się chwilę, aż w końcu zauważył to Zeus.
- Spokój!!! – krzyknął tak głośno, że zatrzęsło całym Olimpem. Chociaż obserwowałam całą scenę z daleka, poczułam małe mrowienie na karku. Cały Olimp ucichł. Nawet Hera, Atena i Afrodyta.
- Co się dzieje?! – krzyknął, tym razem nieco ciszej, Zeus, po czym podszedł do niego jeden z bogów i powiedział mu (jak się domyślam), co się stało. Nie usłyszałam dokładnie. Zeus omiótł wzrokiem Herę, Atenę i Afrodytę i po chwili powiedział:
- Hermesie! – Hermes podleciał do Zeusa – Leć do Parysa, on zadecyduje, kto dostanie jabłko.
- Tak jest – odpowiedział Hermes, po czym odleciał. Nawet nie zdążyłam zareagować, gdy obok mnie przeleciał. Spojrzał mi w oczy. Już wiedział, że to ja podrzuciłam jabłko.
            Po krótkim czasie wrócił wraz z Parysem. Ha! I co? Ten zwykły śmiertelnik ma sądzić, która z nich wszystkich jest najpiękniejsza?! Śmiechu warte! No nic, taka wola Zeusa. Ciekawie będzie popatrzeć na takie widowisko.
            Parys wziął do ręki jabłko i po kolei przyglądał się każdej z kandydatek na najpiękniejszą. Każda z nich przedstawiła mu swoją ofertę. Tak jak przypuszczałam, wybrał Afrodytę i tą jej Helenę. Typowe. Jednak najważniejsze jest to, że prędzej czy później Hera i Atena się na nim zemszczą. Zemsta była słodka!

Laura Kasprzyk,
klasa 5a

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz